Ziołolecznictwo

Zalecenie wydawane klientom w gabinecie zazwyczaj obejmują poradę z zakresu zielarstwa. Porada zielarska nie tylko musi być dopasowana do potrzeb danej osoby, ale także warunków klimatycznych w jakich dana osoba przebywa jak i jej stylu życia.

Dlatego uważam ze dla osób o europejskim wzorcu genetycznym mieszkających w Polsce najbardziej właściwe jest zastosowanie mieszanek składających się z naszych rodzimych ziół. Przeszłam wieloletnie przeszkolenie z zakresu zielarstwa światowego w tym w szczególności Ajurwedy i zielarstwa tybetańskiego, ale postawą moich zaleceń są zawsze nasze rodzime zioła a jedynie w uzasadnionych wypadkach i uzupełniająco zioła z innych stref klimatycznych.

Zielarstwo tybetańskie jest dla mnie źródłem wielkiej inspiracji, ze względu na to, że praktykowane i rozwijane było nieprzerwanie i bez zakłóceń od wielu tysięcy lat. W przeciwieństwie do innych systemów zielarstwa, było otwarte na wiedzę przenikającą do Tybetu z terytoriów ościennych. Pozwoliło to na wytworzenie najbardziej wysublimowanego systemu receptur zielarskich na świecie.

Jednym z najwybitniejszych mistrzów w tej dziedzinie był żyjący w piętnastym wieku mistrz Zurkhar Nyamnyid Dorjee. Wiele receptur na najcenniejsze tybetańskie kulki jest jego autorstwa. Niektóre z receptur maja po kilkaset składników. Zielarstwo tybetańskie jest niewątpliwie częścią najcenniejszego dziedzictwa ludzkości, jednakże należy pamiętać ze receptury te były tworzone dla ludzi mieszkających w specyficznych warunkach geograficznych i klimacie, oraz o określonym dziedzictwie genetycznym. Błędem jest bezkrytyczne stosowanie ich u ludzi żyjących w innych warunkach i nieco odmiennych pod względem genetycznym.

Przed podjęciem studiów z zakresu medycyny tybetańskiej, odbyłam kilkumiesięczny staż u medyka tybetańskiego w Warszawie, którego praktyka ograniczała się do zalecania i sprzedaży tradycyjnych ziołowych produktów i kulek tybetańskich. Z zaniepokojeniem obserwowałam jak w wielu przypadkach wywoływały one niepożądane skutki uboczne. Wiele z tych kulek i produktów przyjmowałam także sama, żeby bezpośrednio na sobie doświadczyć ich działania. Niektóre z nich także u mnie miały niepożądane skutki uboczne. Nie sposób stwierdzić czy miało to związek z recepturą niedostosowaną do potrzeb europejczyka, czy tez z niewłaściwym czy niehigienicznym procesem produkcyjnym.

Obecnie ponad dziewięćdziesiąt procent produkcji światowej tybetańskich kulek jest prowadzone przez firmy chińskie i nie ma żadnego nadzoru nad sposobem uprawy czy zbioru użytych ziół, jak i nad procesem produkcji i przechowywania produktów. Z tych powodów, w moim gabinecie, zalecane są jedyne takie gotowe tybetańskie środki ziołowe, które są produkowane w oparciu o wymogi stosowane do środków farmaceutycznych i dostępne w aptekach na terenie UE.